Wokół kobiecości - spotkanie z Iwoną Zajfryd
„Zdejmowała kolejne warstwy cienkiej tkaniny. Robiła to niezwykle ostrożnie, jakby z namaszczeniem, ponieważ wiedziała, że w każdym momencie mogło odsłonić się to, co zostało ukryte przed światem. Szósta płócienna ściereczka okazała się ostatnią.
Trzymała w dłoniach skarb. Obłożoną lnianym płótnem okładkę zdobił haft. Dwie litery, IP. Pobieżnie przekartkowała książkę. Papier był pożółkły, ale dobrze zachowany. Tekst napisany odręcznie, porozdzielany datami. Zawierał dużo wstawek, podkreśleń oraz gdzieniegdzie rysunki.
– To czyjś pamiętnik – Matylda nie miała wątpliwości.
Kiedy skończyła czytać, za oknem nie było już nawet śladu po czarnej nocy, a niebo zapowiadało pogodny dzień.
Wyszła na taras, owinęła się kocem, usiadła na podłodze i słuchała wrzasków budzących się ptaków.
– W postaci tej niewielkiej, niezbyt grubej książeczki otrzymałam od losu jakąś wskazówkę, coś w rodzaju wróżby, przesłania, przepowiedni. Gdyby tak nie było, pamiętnik nie trafiłby w moje ręce.
Ponad wszystko wiedziała, że w życiu nie ma przypadków”.















