Kazimierz IV Jagiellończyk, Elżbieta Rakuszanka i... św. Eustachy w Puszczy Białowieskiej - Puszcza Białowieska - Zwolnij Naturalnie

In order to personalize content, adjust and analyse ads, and provide safer experience, we use cookies. By using this website, you agree to the collection of information by us. The details can be found at: Privacy policy.

Kolejny artykuł z cyklu "Królowie Polski w Puszczy Białowieskiej”!

Puszcza Białowieska to wyjątkowy las, od zarania dziejów goszczący wyjątkowych ludzi – Królów Polski, carów, ludzi świata nauki, kultury i polityki, kształtujących losy świata. Jednak niezliczona ilości legend, wierzeń i wydarzeń tworzących skomplikowaną historię Puszczy, odchodzi w zapomnienie. A szkoda - bo w skomplikowanych losach Puszczy Białowieskiej, usadowionej na styku kultur i historycznych granic, jak w szkiełku odbija się wielka historia Polski i naszej części Europy w ogóle. Historia tego wyjątkowego lasu przypomina o niegdysiejszej historii naszego kraju, skoligowanego w najmożniejszymi europejskimi dworami. Wspólnie z prof. Bogumiłą Jedrzewską, w ramach cyklu artykułów pn. “Królowie Polski w Puszczy Białowieskiej”, przywołujemy królewską historię naszego regionu. Dziś będzie o Kazimierzu Jagiellończyku i św. Eustachym w Puszczy Białowieskiej.

***

Kazimierz IV Jagiellończyk, Elżbieta Rakuszanka i... św. Eustachy w Puszczy Białowieskiej

Kazimierz, młodszy syn Władysława Jagiełły, objął tron Polski w czerwcu 1447 roku i panował przez 45 lat. Był jednym z najwybitniejszych i najbardziej aktywnych władców w naszej historii. W lutym 1454 roku Kazimierz poślubił Elżbietę von Habsburg, zwaną w Polsce Elżbietą Rakuszanką. To politycznie ułożone małżeństwo okazało się bardzo szczęśliwe, a królowa towarzyszyła mężowi w większości podróży po kraju.

Jednak w dniu, kiedy 27-letni Kazimierz ujrzał przywiezioną mu z Wiednia do Krakowa 18-letnią narzeczoną, nic nie zapowiadało rodzinnej harmonii. Elżbieta była brzydka, z twarzą zdeformowaną przez fatalny zgryz i wystające zęby, z garbem na plecach. Miała za to śliczną cerę i długie, gęste blond włosy. Jej atutami okazały się też nieprzeciętna inteligencja i wykształcenie. Serce króla Kazimierza zdobyła dobrocią, mądrością, lojalnością wobec Domu Jagiellońskiego i prawdziwą pobożnością. Niebagatelną zaletą Elżbiety było także − mimo ułomności fizycznej − silne zdrowie i płodność. Królowa urodziła trzynaścioro dzieci: 6 synów i 7 córek, z których dwie zmarły w dzieciństwie. Jedenaścioro  dzieci Kazimierza i Elżbiety przeżyło do lat dorosłych.

Kazimierz, wzorem swojego ojca, sprawował objazdowy system rządów w Polsce i Litwie, złączonych unią personalną w jedno z największych państw XV-wiecznej Europy. Między Litwą a Koroną podróżował kilkadziesiąt razy. Jednak porządek jego podróży nie był już tak regularny, jak u Jagiełły. Powstało też kilka nowych dróg, np. trakt z Grodna przez Bielsk i Drohiczyn, omijający Puszczę Białowieską od zachodu. Kazimierz Jagiellończyk do dworu w Starej Białowieży zawitał co najmniej 20 razy, z czego 15 razy po ślubie z Elżbietą. Królowa Elżbieta towarzyszyła mężowi w ponad 30 podróżach z Krakowa na Litwę, w około 10 z nich droga wiodła przez Białowieżę.

O ile Jagiełło bywał w Puszczy Białowieskiej niemal wyłącznie zimą, to Kazimierz większość przyjazdów do dworu w Starej Białowieży odbył wiosną − w marcu, kwietniu i maju − lubił bowiem świętować Wielkanoc na Litwie. W marcu 1459 roku król i królowa Elżbieta spędzili w Białowieży ponad tydzień. Z Brześcia wyruszyli 2 marca i przez Białowieżę do Grodna (oddalonego od Brześcia o 5 dni drogi) przybyli dopiero 17 marca. Wielkanoc, przypadającą w końcu marca, spędzili w Trokach i Wilnie. W marcu 1464 roku Kazimierz i Elżbieta zdążali z Wilna do Krakowa przez Białowieżę, gdzie zatrzymali się być może na 2-3 dni, aby na pierwszą − Wielkanocną − niedzielę kwietnia przybyć do Brześcia. Rok później, w połowie kwietnia po Wielkanocy spędzonej w Grodnie, król i królowa pospiesznie, zapewne tylko z jednym noclegiem w dworze białowieskim, zmierzali do Krakowa. Elżbieta była w dziewiątym miesiącu ciąży i chciała swe siódme dziecko urodzić pod opieką medyków na Wawelu.

Na początku 1470 roku Kazimierz Jagiellończyk (tym razem bez Elżbiety, która pozostała w Radomiu) wyruszył z Wilna na objazd najdalszych północno-wschodnich regionów państwa: do Połocka, Witebska i Smoleńska. Z końcem marca był z powrotem w Wilnie, skąd przez Grodno i Białowieżę jechał do Lublina, Sandomierza i Krakowa.

Kiedy tylko było to możliwe, para królewska zabierała z sobą w podróż dzieci, a Kazimierz kilkakrotnie wybrał się na Litwę z synami. Oboje przykładali ogromną wagę do wychowania dzieci. Kronikarz Marcin Kromer napisał, że synowie Kazimierza i Elżbiety otrzymali "święte i mądre od najwcześniejszych lat wychowanie". Czterech ich synów zostało królami, jeden kardynałem, a jeden − świętym Kościoła Katolickiego. Córki weszły jako małżonki do kilku europejskich domów panujących. Historycy twierdzą, że wszystkie dzisiejsze dynastie panujące w Europie mają wśród przodków Kazimierza Jagiellończyka i Elżbietę Rakuszankę.

Z czego wynikał sukces pedagogiczny królewskiej pary rodziców? Do naszych czasów przetrwało niezwykłe świadectwo: królowa Elżbieta w 1502 roku, pod koniec życia, już po śmierci męża i dwóch starszych synów, napisała (czy raczej podyktowała swemu włoskiemu sekretarzowi) łaciński traktacik "O wychowaniu królewicza". Zawarła w nim całe swoje i swego męża doświadczenie, podane jako rady dla ich pierworodnego syna Władysława, króla Czech i Węgier, który właśnie oczekiwał narodzin potomka.

Za pierwszą i najważniejszą rzecz królowa uznała staranne wykształcenie, otrzymane od godnych nauczycieli: "Trzeba zatem dać królewiczowi − pisała − najlepszego i najbardziej wykształconego wychowawcę, aby od niego [...] nauczył się dobrych obyczajów".  Takim znakomitym wychowawcą królewskich synów Kazimierza i Elżbiety był Jan Długosz. Dalej Elżbieta zaleca królewiczowi "ukochanie i pielęgnowanie" sprawiedliwości, męstwa, wytrzymałości i cierpliwości, wielkoduszności, stałości i umiarkowania. Podkreślała wagę prawdziwie królewskiego zachowania się chłopca. "Jakże wyróżniał się − pisała do syna − ojciec twój, Kazimierz, jeśli szło o majestatyczną powagę."

Towarzysząc mężowi w podróżach, Elżbieta miała okazję poznać jego wielką pasję myśliwską i wytrzymałość na trudy. Kronikarz Maciej Miechowita na początku XVI wieku napisał o Kazimierzu Jagiellończyku: "od najmłodszych lat aż do końca zawsze myśliwy i łowca ptaków. Bardzo miłował się w psach myśliwskich [...]. Wysiłek, trudy, mrozy, dym, wiatr, upał znosił najcierpliwiej". To samo królowa zalecała w poradniku wychowania królewskiego syna: "Niech królewicz przyzwyczaja się do znoszenia upału, głodu i zimna [...], do tego, aby niekiedy jeść chłopskie potrawy. Niemałą korzyść przyniesie królewiczowi, jeżeli [...] będzie wyjeżdżał na łowy, które to ćwiczenie wiele ma doprawdy pokrewieństwa ze sztuką wojenną".

O tę stronę wychowania młodych Jagiellonów, a także o wdrażanie ich w sprawy państwowe i sztukę rządzenia krajem, dbał ojciec. Odkąd w końcu 1474 roku 16-letni królewicz Kazimierz i 15-letni Jan Olbracht ukończyli nauki u Jana Długosza, niemal stale przebywali u boku króla. Towarzyszyli mu w obowiązkach państwowych, spotkaniach dyplomatycznych i polowaniach. W lutym 1475 roku obaj królewicze wprawiali się przy ojcu do sztuki łowieckiej w Puszczy Birsztańskiej, a w listopadzie i grudniu 1476 roku w puszczach leżących między Brześciem i Wilnem (Białowieskiej, Grodzieńskiej, Mereckiej). Do dworu w Starej Białowieży przybyli około 10 listopada i pozostali tu co najmniej kilka dni. Do Wilna dotarli na Boże Narodzenie.

W traktacie "O wychowaniu królewicza", na drugim miejscu po starannym wykształceniu, królowa matka postawiła wychowanie religijne. Elżbieta pisała do syna: "Ojciec twój, Kazimierz, przewyższał żarliwością religijną wszystkich współczesnych sobie królów" i zaleciła: "Niech chłopiec codziennie odmawia modlitwy pochwalne do Matki Chrystusa, niechaj − jeśli to tylko możliwe − nigdy nie zasiada do śniadania przed wysłuchaniem odprawionej przez kapłana mszy świętej."

Podczas licznych królewskich podróży możliwość codziennego uczestniczenia w mszy świętej była zapewniona przez tzw. kaplicę królewską, czyli specjalną służbę liturgiczną towarzyszącą królowi i jego małżonce. Król i królowa mieli osobne kaplice, wyposażone w przewoźne ołtarze. Każde z nich miało też swoich 2-3 kapelanów. Zwykle był to jeden kapłan i dwóch kleryków. Posiadanie osobnych kaplic wymuszała ruchliwość dworu i częste − nawet przy wspólnych podróżach − rozdzielanie się w drodze orszaku króla i królowej. Każdy dzień zaczynał się więc od porannej mszy świętej. Podczas pobytów królewskich w Starej Białowieży msze były zapewne odprawiane w jednej z komnat dworu myśliwskiego.

Elżbieta uważała wychowanie religijne za tak ważne, że w swoim piśmie powtarza, aby młody królewicz "serdeczną miłością wielbił Boga, naszego Zbawcę i błogosławioną Dziewicę, aby nigdy nie chodził bez książeczki zawierającej modlitwy na chwałę Matki Niepokalanej." Można się domyśleć, że owe książeczki były osobistymi modlitewnikami, jakie wchodzący w dorosłość królewicze i królewny otrzymywali w prezencie od rodziców. Zabierali je ze sobą we wszystkie podróże, korzystali z nich wszędzie, gdzie przebywali. Do naszych czasów zachowały się tylko trzy: modlitewnik Władysława II Jagiellończyka (w Bibliotece Jagiellońskiej w Krakowie) i modlitewniki Aleksandra i Zygmunta I Starego (w British Library w Londynie). Są to prawdziwe arcydzieła rękopiśmiennictwa i zdobnictwa. Dwa z nich − modlitewniki Aleksandra i Zygmunta − wraz ze swoimi właścicielami "bywały" w Białowieży.

Jednym z ostatnich pobytów króla Kazimierza Jagiellończyka w Starej Białowieży był nocleg z 23 na 24 lutego 1484 roku. Król spieszył z Lublina do Grodna, do 26-letniego Kazimierza umierającego na gruźlicę. Zdążył dotrzeć do syna, który 4 marca zmarł w jego objęciach. Ból Kazimierza i Elżbiety był trudny do wyobrażenia: odszedł królewicz najzdolniejszy, najbardziej pobożny, rokujący wielkie nadzieje jako następca tronu. Pogrążeni w żałobie rodzice nie wiedzieli wtedy, że ich syn zostanie wielkim świętym Kościoła Katolickiego, potężnym patronem Polski i Litwy, a na wszystkich kontynentach, także jeszcze wówczas nieodkrytych, zbudowane będą setki kościołów pod wezwaniem świętego Kazimierza Królewicza.

Król zmarł 7 czerwca 1492 roku w Grodnie. Elżbieta przeżyła męża o 13 lat, zmarła w Krakowie 30 sierpnia 1505 roku. Grobowce obojga znajdują się w katedrze wawelskiej, w kaplicy Świętego Krzyża, którą Kazimierz ufundował za życia. Jeszcze jeden obiekt w tej kaplicy ma szczególny związek z królem − ołtarz Trójcy Świętej, który powstał za życia króla, w 1467 roku. Na odwrocie prawego skrzydła tego tryptyku namalowany jest patron myśliwych, św. Eustachy, powszechnie czczony w tamtej epoce.. Żyjący na przełomie I i II wieku po Chrystusie oficer rzymski, o imieniu Placyd, miał podczas łowów ujrzeć jelenia z krzyżem Jezusa w porożu. Po tej wizji ochrzcił się, przyjmując imię Eustachy. Około 118 roku zginął męczeńską śmiercią za wiarę. Św. Eustachy był niegdyś popularny w Polsce i na Litwie; w XVI wieku ks. Piotr Skarga opisał jego życie i męczeństwo w swoich, wielokrotnie później wznawianych, "Żywotach Świętych".

Tak więc król Kazimierz Jagiellończyk, "od najmłodszych lat aż do końca zawsze myśliwy", nawet po śmierci spoczywa blisko wizerunku swego Patrona...
***

W dzisiejszej Puszczy Białowieskiej próżno szukać śladów pamięci o Kazimierzu Jagiellończyku i Elżbiecie w nazwach lokalnych lub miejscowych legendach. Jednak niezwykłym zbiegiem okoliczności, w 2003 roku pojawił się na północno-wschodnim skraju puszczy... Złoty Szlak Św. Eustachego! Jego twórcą był Waldemar Sieradzki, ówczesny nadleśniczy Nadleśnictwa Browsk. Inspiracją do powstania szlaku było poszukiwanie takiego patrona myśliwych i leśników, który byłby świętym Cerkwi Prawosławnej i na planowanym szlaku ekumenicznie występował obok świętych Kościoła Katolickiego: Huberta i Jana Gwalberta. Poszukując takiego świętego w tradycji chrześcijaństwa wschodniego, nadleśniczy Sieradzki zasięgał rady duchownych i świeckich prawosławnych, ale znalazł go dopiero dzięki wzmiance w pamiętnikach księcia Eustachego Seweryna Sapiehy (1916-2004).

I takim sposobem Eustachy, święty z początków chrześcijaństwa uznawany przez katolików i prawosławnych, ma w Puszczy Białowieskiej dwie kapliczki, obie wyrzeźbione przez leśniczego ds. łowieckich Bogusława Dawidziuka. Pierwsza z nich znajduje się przy 12-kilometrowym Złotym Szlaku św. Eustachego, druga − przy kościele parafialnym w Narewce. Trudno się oprzeć wrażeniu, że w taki przedziwny sposób król Kazimierz Jagiellończyk chciał przypomnieć o sobie w Puszczy Białowieskiej...        

Bogumiła Jędrzejewska

Tekst jest rozszerzoną wersją artykułu, który ukazał się w "Głosie Białowieży"  nr 1/2021.

Źródło: samorzad.gov.pl/web/powiat-hajnowski/kazimierz-iv-jagiellonczyk-elzbieta-rakuszanka-i-sw-eustachy-w-puszczy-bialowieskiej 

Udostępnij

  • greenvelopl
  • pieknywschodpl
  • podlaksie travel
  • pot go pl
  • questycompl
  • www.wrotapodlasia.plplturystyka
  • msit
  • Aplikacja Mobilna Google Play
  • Aplikacja Mobilna Obiezylas Nadlesnictwo Bialowieza
  • B2B 336x280
  • Weekend w sercu Podlasia
  • Aplikacja Mobilna z AppStore
  • baner wertep2
  • ultra-duch-puszczy